Nie wiem w ogóle co z tym robić, z czym to się je itd. Jestem zarówno blogowym jak i internetowo-programowo-komputerowyn laikiem. I nie wiem czy będę pisać w jednym kierunku bardziej niż w innym. Niby trochę miało by być o wyzwaniach "of reinventing one's life in their 40s"... Niby noszę się z zamiarem stworzenia tego czego sama potrzebuję a nie mogę jakoś znaleźć - opis jak to jest się kształcić na pielęgniarkę and/or położną w Szwecji, zaczynając od podstaw w stylu że ma się tylko GED. Niby pośmiać się z wyzwań rodzicielstwa, albo trochę wrażeń z różnych szoków kulturowych między USA, Polską, a Szwecją. Ale też chciałabym poprostu na głos pomyśleć czy podzielić się egzystencjalnymi rozkminkami nachodzącymi człowieka nagle. Niby trochę chciałam się zająć fotografią i zrobić foto bloga. A kiedyś w ogóle nauczyć się rzeźbić i udokumentować taką "podróż" i nie wiadomo co jeszcze! Tak że póki co chyba można się spodziewać okruchów każdej z tych rzeczy. No prawie. Dodatkowym "excuse" na założenie bloga byłoby to, że w dalszej przyszłości mam nadzieję na boku dorabiać tłumacząc, do czego zainspirowały mnie ceny tłumaczenia np. aktu małżeństwa 😱 (a konkretnie stosunek ilości sekund przeznaczonych na to tłumaczenie do ilości koron za nie zarobionych). Gdyby tak więc połączyć przyjemne z pożytecznym i poćwiczyć w formie tłumaczenia wpisów to zawsze jakieś tam przynajmniej drobne kroczki w tym kierunku by się robiło nie? 🤔 I myślę sobie, skoro nie jest mi dane popołudniem wpaść do Was na kawę i powspółistnieć w ludzkim stadzie (bo nas rozproszyło po całym świecie) to być może to będzie jakąś namiastką.
Możliwe że blogi istnieją żeby być ukierunkowane na coś konkretnego. Może kiedyś do mnie dotrze że tak jest i rozszczepi się tego bloga na parę innych. A może na zawsze zostanie on miejscem na poprostu rozwinięte wpisy Codzienności 😁 A może po chwilowym słomianym zapale mi przejdzie, zwłaszcza że trochę mi dziwnie z takim pisemnym ekshibicjonizmem, a z dziesiątej strony człowieka czasem targa żeby coś popisać.
Jak chcecie to wrzucajcie komentarze, mile widziane są. Ale też nie czujcie się zobowiązani cokolwiek pisać tylko dlatego że przeczytaliście wpis. To taka Codzienność z moimi mackami w stronę czy chce mi się pisać więcej i na inne tematy czy właśnie nie. Nie przekonam się dopóki nie spróbuję.
Za kilka dni ostatni największy egzamin, a potem jeśli nie zawalę obecnego kursu to będzie jakoś 4 miesiące przerwy. Jest kilka celów do osiągnięcia poza nauką pływania dzieci i ogarnięciem niewyobrażalnego bałaganu w domu i w szopie, zanim, miejmy nadzieję, dostanę się na studia i znowu czasu będzie ujemnie. Przede wszystkim zaszyć się gdzieś i na spokojnie doczytać bloga Kasi 🙂 Poza tym może przeczytać chyba drugą w życiu książkę po Szwedzku 😆 (podręczników nie liczę). Reszty celów nie wymieniam, bo potem będę jeszcze musiała świecić oczami.